Od mojego wyjazdu minął rok. Cholerny rok bez chłopaków i ludzi, których uważałam za moich rodziców. Bez starej szkoły i znajomych. Tylko ja, Jack i ONI. Ludzie, którzy są moimi biologicznymi rodzicami. Mimo tak długiego czasy, wciąż nie mogłam się otrząsnąć. Zazwyczaj w takich chwilach pomagał mi ON, ale teraz nie mogłam na niego liczyć. Już nigdy nie będę mogła. Samotna łza spłynęła po moim policzku, a ja nie miałam nawet siły, by ją otrzeć. Dalej siedziałam skulona na parapecie i patrzyłam przez okno na szczęśliwych ludzi. Ja kiedyś też taka byłam. Radosna, pełna energii i entuzjazmu, ale zrozumiałam. Poznałam prawdę i to wszystko się skończyło. Tamta dziewczyna zniknęła wraz z wyjazdem z Sydney. Zamieniła się w szarą myszkę, która wolała się nie wychylać i nie mieć własnego zdania. Nastolatkę, która była z chłopakiem, którego nie kochała. Alexander był ode mnie rok starszy. Wysoki brunet o piwnych oczach. Każda dziewczyna za nim szalała, ale nie ja. Ja wolałam blond włosy, które nie znały słowa ,,grawitacja'', tęczówki barwy oceanu w których człowiek chciał się utopić. Chłopaka, który potrafił być zarówno bad boy'em, jak i małym chłopcem, który dba o swoją młodszą siostrzyczkę. Tęskniłam za nim i to bardzo mocno. I to nie tylko za nim, ale za wszystkimi. To było coś innego niż wyjazd z Polski do Australii. Wtedy nie zostawiałam za sobą praktycznie niczego, a teraz było inaczej. Zostawiałam ,,coś'' za sobą. I to całkiem duże ,,coś''. Przyjaciół, miłość, serce, radość i chęć do życia. Tutaj byłam całkiem wypruta z emocji. Widziałam jak mój brat dwoił się i troił, żebym w końcu się uśmiechnęła, a ja miałam wyrzuty sumienia, że tego nie robię. On się starał, a ja niestety nie mogłam nic zrobić. Na świecie były tylko cztery osoby, które potrafiły mnie rozśmieszyć.
Rozbawić do bólu brzucha.
Które mogły oddać mi moją miłość i entuzjazm do życia.
- Ja na prawdę potrzebuję tych czterech idiotów - szepnęłam załzawiona i nagle poczułam, że ktoś mnie przytula. Wtuliłam się zdezorientowana w mojego brata. Ile już tu stał?
- Wiem i obiecuję ci, że zrobię wszystko, abyście znowu się spotkali - szepnął i pocałował mnie w czoło, a ja tylko bardziej zalałam się łzami.
Cześć! Oto i prolog. Jest to druga część opowiadania Dance Is My Life. Radziłabym wam najpierw przeczytać pierwszą, ale w razie czego postaram się wszystko wyjaśniać jeśli będą jakieś nawiązania do tamtej części :)
Lorem Ipsum Lorem Ipsum Lorem Ipsum Lorem Ipsum Lorem Ipsum Lorem Ipsum Lorem Ipsum Lorem Ipsum Lorem Ipsum
OdpowiedzUsuńLorem Ipsum Lorem Ipsum Lorem Ipsum Lorem Ipsum Lorem Ipsum Lorem Ipsum Lorem Ipsum Lorem Ipsum Lorem Ipsum Lorem Ipsum Lorem Ipsum Lorem Ipsum
UsuńLorem Ipsum Lorem Ipsum Lorem Ipsum Lorem Ipsum Lorem Ipsum Lorem Ipsum Lorem Ipsum Lorem Ipsum Lorem Ipsum Lorem Ipsum Lorem Ipsum Lorem Ipsum Lorem Ipsum Lorem Ipsum Lorem Ipsum Lorem Ipsum Lorem Ipsum Lorem Ipsum Lorem Ipsum Lorem Ipsum Lorem Ipsum Lorem Ipsum Lorem Ipsum Lorem Ipsum
OdpowiedzUsuń