Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Etykieta1. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Etykieta1. Pokaż wszystkie posty

piątek, 3 lipca 2015

Prolog


Od mojego wyjazdu minął rok. Cholerny rok bez chłopaków i ludzi, których uważałam za moich rodziców. Bez starej szkoły i znajomych. Tylko ja, Jack i ONI. Ludzie, którzy są moimi biologicznymi rodzicami. Mimo tak długiego czasy, wciąż nie mogłam się otrząsnąć. Zazwyczaj w takich chwilach pomagał mi ON, ale teraz nie mogłam na niego liczyć. Już nigdy nie będę mogła. Samotna łza spłynęła po moim policzku, a ja nie miałam nawet siły, by ją otrzeć. Dalej siedziałam skulona na parapecie i patrzyłam przez okno na szczęśliwych ludzi. Ja kiedyś też taka byłam. Radosna, pełna energii i entuzjazmu, ale zrozumiałam. Poznałam prawdę i to wszystko się skończyło. Tamta dziewczyna zniknęła wraz z wyjazdem z Sydney. Zamieniła się w szarą myszkę, która wolała się nie wychylać i nie mieć własnego zdania. Nastolatkę, która była z chłopakiem, którego nie kochała. Alexander był ode mnie rok starszy. Wysoki brunet o piwnych oczach. Każda dziewczyna za nim szalała, ale nie ja. Ja wolałam blond włosy, które nie znały słowa ,,grawitacja'', tęczówki barwy oceanu w których człowiek chciał się utopić. Chłopaka, który potrafił być zarówno bad boy'em, jak i małym chłopcem, który dba o swoją młodszą siostrzyczkę. Tęskniłam za nim i to bardzo mocno. I to nie tylko za nim, ale za wszystkimi. To było coś innego niż wyjazd z Polski do Australii. Wtedy nie zostawiałam za sobą praktycznie niczego, a teraz było inaczej. Zostawiałam ,,coś'' za sobą. I to całkiem duże ,,coś''. Przyjaciół, miłość, serce, radość i chęć do życia. Tutaj byłam całkiem wypruta z emocji. Widziałam jak mój brat dwoił się i troił, żebym w końcu się uśmiechnęła, a ja miałam wyrzuty sumienia, że tego nie robię. On się starał, a ja niestety nie mogłam nic zrobić. Na świecie były tylko cztery osoby, które potrafiły mnie rozśmieszyć.
Rozbawić do bólu brzucha.
Które mogły oddać mi moją miłość i entuzjazm do życia.
- Ja na prawdę potrzebuję tych czterech idiotów - szepnęłam załzawiona i nagle poczułam, że ktoś mnie przytula. Wtuliłam się zdezorientowana w mojego brata. Ile już tu stał?
- Wiem i obiecuję ci, że zrobię wszystko, abyście znowu się spotkali - szepnął i pocałował mnie w czoło, a ja tylko bardziej zalałam się łzami. 


Cześć! Oto i prolog. Jest to druga część opowiadania Dance Is My Life. Radziłabym wam najpierw przeczytać pierwszą, ale w razie czego postaram się wszystko wyjaśniać jeśli będą jakieś nawiązania do tamtej części :)
Szablon